Ola de calor….

Ola de calor. Sierpień na Południu.

Costa Blanca, połowa sierpnia. Siedzieliśmy późnym popołudniem na tarasie białej willi niedaleko morza. Tylko dlatego nie odczuwamy upału, bo dociera do nas lekki morski wiatr. Przed palącym słońce osłania nas taras, drzewa figowe, pomarańczowe i majestatyczny orzech. Pijemy schłodzone białe wino, dodajemy lodu do kieliszków, ale ten znika z miski w ciągu kilku minut. Zamienia się w ciepłą wodę. W pewnym momencie wszyscy odczuwamy, że temperatura nagle się zmienia. W ciagu paru minut podnosi się z trzydziestu do trzydziestu ośmiu, prawie czterdziestu stopni. Gorące powietrze uderza w nas dokładnie z kierunku Afryki. To prawdziwe ola de claor africano. Mimo przedwieczornej godziny temperatura jest wyższa, niż w najcieplejszym momencie dnia. Tak bywa w sierpniu, kiedy jest mało pracy i czas spędza się głównie na plaży, na tarasach, leniwie. Piekący wiatr dociera na wybrzeże Hiszpanii i dalej wgłąb lądu nagle, może wydarzyć się to nawet w nocy.

Upał i radykalne zwiększona temperatura nam nie przeszkadza, ale wszyscy czujemy się inaczej, jakby w lekkim zahipnotyzowaniu, rauszu, który jest bardzo przyjemny i nie spowodował go kieliszek białego wina. To rodzaj uśpienia i spokoju, który staje się w pewnym momencie cechą charakteru dla Ludzi Południa. Rodzaj energii, którą dostajesz z powietrza i masz ją w odpowiedni sposób wykorzystać, bynajmniej nie na ciężką pracę. Masz rozmawiać, cieszyć się życiem, celebrować wspólne posiłki, kolacje o północy, rozmowy do późnej nocy. Najlepiej wtedy smakują dania najprostsze i zwykłe, stołowe wina z lokalnych bodeg. Sardynki z grilla, słodka pieczona w piekarniku cebula i papryka prosto z ogrodu.

Teraz zrozumiałe jest dlaczego w Maroku w tradycyjnych riadach buduje się wewnętrzne patia, wysoko osłonięte ścianami z dużą ilością zieleni i koloru. To schronienie przed temperaturą w granicach czterdziestu stopni. Kamień i azulejos nagrzewają się wtedy do temperatury piekła, dopiero po zachodzie słońca stają się przyjemne dla bosych stóp. Jest wrzesień, apogeum lata Hiszpania ma za sobą. Teraz wszyscy czekają na koniec lata w postaci gota fria znad Oceanu. Powietrze wtedy na stałe do pażdziernika ochładza się do temeperatury 25-28 stopni. To czas, kiedy sadzi się kolejne pomidory. Ich owoce zbiera się wczesną zimą, od początku listopada do grudnia. Dla południowców to zima. Oni czekają do kolejnego lato, verano, na ola de calor, narzekają wtedy powtarzając co chwila, que calor, que calor, czyli co za upał…, ale i tak kochają to najbardziej na świecie. Bo to piękny czas.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s