Odkryłem całkiem niedawno, po rekomendacji koleżanki, która dużo gotuje, smakuje i odwiedza wszystkie nowe knajpy w Warszawie. Musisz tam pójść, powiedziała. Bufet Centralny, za Novotelem. Posłuchałem, poszedłem i byłem naprawdę mile zaskoczony.
Menu w bufecie centralnym zmienia się właściwie codziennie. Mamy więc nową, bardzo dobrą modę w Warszawie, którą wprowadza coraz więcej knajp. Menu tworzymy z dnia na dzień, wykorzystując codzienne, świeże produkty. Nauczony doświadczeniami, kiedy widzę opasłą kartę dań, podaną w zakurzonej okładce, wiem, że nie będzie dobrze. Będzie odgrzewane, stare, dorabiane, mrożone i przerabiane. A tego przechodzić już nie chcę, a moje kubki smakowe tym bardziej.
Dlatego, przyznam, uśmiechnąłem się, kiedy zobaczyłem na zwykłej, białej kartce A4 menu w Bufecie Centralnym. Kilka przystawek, ciepłych i zimnych, kilka dań głównych. Jeden deser. Ale jaki deser. Suflet czekoladowy, wypełniony gęstą, gorącą czekoladą, w połowie gorzką i mleczną. Mimo pełnego żołądka nie mogłem się powstrzymać.
Ale zacznę od początku. Czekadełko. Ma być prosto, ale smacznie i przede wszystkim świeżo. Domowej roboty jasne pieczywo, świeże i pachnące. Bardzo bliskie temu, które jada się we Włoszech. Do tego masło i sama mistrzyni chleba, Beata, która pojawia się przy naszym stoliku i opowiada o tym jak przygotowuje swój chleb. Milo, zamawiamy domowy chleb do domu.
Przystawki. Decyduje się na ozorki cielęce, podane z plastrami cienko pokrojonej marchewki, pysznym sosem chrzanowym i odrobina słodkich buraczków. Dosyć spora porcja, którą spokojnie mogą zjeść dwie osoby.
Przystawka na ciepło – smaczne Ragout z halibuta, lekko słodkawe, dobrze doprawione, jak dla mnie trochę za bardzo monotonne w smaku, ale bez wątpienia, do zjedzenia. Dalej węgierska zupa rybna z delikatnie wyczuwalną nutą ostrej papryki. Nie przekombinowana, prosta, smaczna.
Danie główne. Pyszny sandacz, podany na koprze włoskim z sokiem z granatu. Naprawdę mistrzowskie połączenie świeżej, delikatnie przyrządzonej ryby ze smakiem granatu i kopru.
I wreszcie kawa, suflet, o którym pisałem, przemiło niski rachunek. Dwie osoby w Bufecie Centralnym jadły, piły przez prawie dwugodzinny lunch za 150 złotych.
Miejsce klimatyczne. Prosty wysmakowany wystrój i takież samo jedzenie. Na pewno będę tam wracał.
Bufet Centralny, Żurawia 32/34, Warszawa (Ceny dań od 15 do 30 zł)


