Pod koniec dziewiętnastego wieku przeciętny warszawiak, w samym listopadzie zjadał około pół kilograma gęsiego mięsa. Dziś zapomnianego, omijanego, wypartego przez wieprzowinę i tani, supermarketowy drób. Polska od lat jest największym w Europie producentem gęsi, ale większość tego niesamowicie smacznego i zdrowego mięsa jest eksportowana do Niemiec. Gęś to mięso unikatowe w smaku, wcale nie trudne w przygotowaniu, jak mówi wiele mitów. Ja wybrałem risotto z gęsiną. Wykorzystałem mieszkankę ryżu do risotto z suszonymi truflami. Trufla idealnie łączy się z gęsią i świeżym tymiankiem, który w tym roku dzięki wyjątkowo łagodnej pogodzie zachował się w ogrodzie.
Najlepszym sposobem na przygotowanie podudzi z gęsi jest ich konfitowanie, czyli wolne duszenie w gęsim smalcu z dodatkiem majeranku i czosnku. Mięso gęsi staje się aksamitne, mokre i nie traci swoich właściwości smakowych. Dusimy mięso mniej więcej dwie godziny. Jeśli chcemy podać udka w całości podpiekamy je kilka minut w piekaraniku, rumieniąc skórkę. Jeśli chcemy wykorzystać same mięso, musimy je po prostu obrać.
Do standardowo przygotowanego risotto, które najlepiej podlewać gęsim bulionem i białym winem, pod koniec przygotowania dodajemy mięso z obranej nogi. Podajemy ze świeżym pieprzem i tymiankiem. Możemy użyć kilku kropli oliwy truflowej.
Najlepsze gęsi i sam z nich tłuszcz, który potrzebny jest do konfitowania, można bez problemu kupić w Warszawie w Hali Mirowskiej. Nogi z gęsi widziałem również przed długim listopadowym weekendem w sklepach Lidla w atrakcyjnej cenie.
