crepe

Na obiad chciałem przygotować coś prostego i bardzo smacznego, ale jak sie okazuje tak się nie da. Trzeba spędzić w kuchni kilka godzin, pobrudzić kilkanaście naczyć, łyżek, łyżeczek i patelni. Zrobić totalny bałagan i rozgardiasz. Tylko wtedy uzyskuje się prawdziwy efekt, specyficzny zapach w całym domu i najlepsze French Crepes z przepisu Julii Child z książki „Mastering the Art of the French Cooking” – kultowej pozycji o francuskiej kuchni, wydanej na początku lat 60′.

Naleśniki – francuskie Crepes. Ktoś pomyśli nic prostszego. Każdy smaży po swojemu, jeden daje więcej mleka, inny wody. Każdy przepis i wykonanie są inne. Pamiętam naleśniki moich babć. Jedna robiła bardziej, druga mniej puszyste ciasto. Pamiętam naleśniki nad polskim morzem, smażone na rozgrzanej wielkiej płycie, nie pamiętam naleśników mojej mamy, bo chyba nigdy ich nie robiła, ale pamiętam jak smażyłem je sam w dzieciństwie z bratem, albo kolegami, bardziej dla zabawy niż smaku. Wszystkie przepisy i sposoby wykonania cechowało to, że było to danie, które przygotowuje się w 5 minut, bez wysiłku. Taki szybki, smaczny posiłek, kiedy w domu nie ma nic innego, kiedy sie bardzo spieszymy lub po prostu jesteśmy bardzo głodni. Z naleśnikami Juli Child nie poszło mi tak łatwo. Przepis jest niesamowicie wyrafinowany, wysmakowany i przede wszystkim wymaga niezwykłej dbałości o szczegóły.

Ciasto – składniki

1 szklanka wody

1 szklanka mleka

4 jajka

1/2 łyżeczki soli

2 szklanki mąki (przesianej)

4 łyżki masła (prawdziwego)

Do miski wrzucamy najpierw płyny, jajka i sól, miksujemy i dodajemy mąkę, a następnie kawałki masła w temperaturze pokojowej. Wszystko dokładnie miksujemy i odstawiamy do lodówki na około 2 godziny. Zabieg ten sprawia, że ciasto staje się niesamowicie delikatne i kruche. Dobra strona tej metody jest taka, że smakuje naprawdę rewelacyjnie, ale ciasto wykonane zgodnie z tym przepisem jest piekielnie trudne do usmażenia. Trzeba wykonać kilka prób, żeby dojść do perfekcji w wyborze odpowiedniej ilości ciasta, czasie smażenia, po jakim podrzucamy naleśnik przewracając go na drugą stronę (niestety naleśników Julii nie da się w żaden sposób obrócić na drugą stronę za pomocą drewnianej łyżki, gdyż się zwyczajnie rozpadną � są bardzo delikatne).

Bardzo ważne – zimne ciasto wylewamy na prawie palącą się patelnię � to też jest połowa sukcesu. Po kilku próbach i nie małej ilości wyrzuconego ciasta, o czym Julia w swojej książce uprzedza, udało mi się usmażyć w całości kilka naleśników.

Ale to nie wszystko, gdyż nadzieniem naleśników jest „Gateau de Crepes a la Florentine” – czyli mieszanka szpinaku, masła, cebuli, grzybów i szwajcarskiego żółtego sera, przygotowana z połączenia sosu szpinakowego i sosu serowo-grzybowego, przygotowanych odzielnie a połączonych przed samym podaniem naleśnika. Ponieważ przepis w książce Julii zajmuje dwie strony drobnym druczkiem, sprytnie go tu skrócę do jednego zdania, w jednym rondlu masło ser i przyprawy, w drugim masło szpinak i grzyby. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do lektury książki.

Na koniec już w trakcie robienia farszu, należy przygotować prawdziwy sos beszamelowy, a raczej jedną z jego serowych odmian czyli �Sauce Mornay� którym polejemy naleśniki przed podaniem. Przepis Julii � tradycyjny, bez ściemy jest naprawdę warty poświęcenia.

Składniki Sauce Mornay

5 łyżek mąki

4 łyżki masła

2 i 3/4 kubka wrzącego mleka

szklanka dobrego jakościowo żółtego sera

Pół szklanki śmietany 22%

Sól, pieprz

Szczypta gałki muszkatołowej

Masło rozpuszczamy w rondelku, dodajemy mąkę i nie pozwalamy jej zbrązowieć. Redukujemy temeperaturę do zera i wlewamy gotujące mleko, mieszamy, doprowadzając sos do jednolitej konsystencji i podkręcamy delikatnie temaperaturę, dodając jednocześnie szklankę żółtego sera i 1/2 szklanki śmietany. Sos redukujemy na wolnym ogniu, nie pozwalamy mu zastygnąć przed samym podaniem.

Co tu dużo mówić, takich nalesników nie jadłem u babci, w restauracji, nad morzem, nigdzie. Są genialne, wytrawne w połączeniu z farszem i sosem tworzą poezję smaku, kaloryczną, sycącą, bardzo francuską. Warte każdego bałaganu w kuchni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s