Florencja. Luty.

We Florencji zimą, w lutym kwitną bratki. Jest zimno, ale nie ma mrozu. Wieje wiatr, czasami pada deszcz. Ludzie stoją w długich kolejkach do wejść katedry, galerii Uffizi, galerii dell’Accademia. Stoją w wietrze, lekko zacinającym deszczu, z parasolkami i w ortalionowych, przeciwdeszczowych płaszczach. Co chwila, nad dachami renesansowych kamienic pojawia się kawałek błękitnego nieba i przebłyski słońca. Pogoda jest kapryśna, zima walczy z wiosną, która ma nadejść lada chwila.

florencja1

Mercato i Chianti Classico.

Moje winne odkrycie w stolicy Toskanii, to  Chianti Classico, ze słynnym czarnym kogutem na butelce, strażnikiem jakości, której w tym regionie pilnuje się od setek lat. Do tej pory piłem wiele Chianti, a dopiero we Florencji, poczułem czym jest prawdziwe Chianti Classico. To wino nie łatwe, do którego dociera się, jakby warstwa po warstwie. Pod wpływem stopniowego napowietrzania w kieliszku napój odkrywa nowe detale swojego bukietu, przez leśne owoce, maliny, po zioła i zapach dębowej beczki. Nuty w tym winie nie są nachalne, są bardzo subtelne i lekkie, a jednocześnie mocno wytrawne. Chianti Classico to zdecydowanie numer jeden na mojej liście win. Najlepiej odkrywać je na słynnym florenckim Mercato, gdzie oprócz wina, mamy do wyboru szereg regionalnych kuchni, przygotowywanych na miejscu. Tu podobnie jak w Chianti, króluje dobrze skrojona, klasyczna prostota. Produkty najwyższej jakości, regionalne, podane w sposób klasyczny i nie przekombinowany. To tu odkryłem pastę Tagliolini, w delikatnym maślanym sosie, podaną ze świeżo startą biała truflą. Danie, które zaczęło krzyczeć swoim aromatem, kazało nachylać się nad talerzem, wąchać, smakować, pochłaniać. Doznanie nieziemskie, królewskie. Koniecznie do spróbowania we Florenckich Mercato. Dopiero teraz wiem, czym różni się prawdziwa, świeża trufla od truflowych oliw, soli i innych doprawianych truflą składników. Różnica jest zasadnicza i bardzo rozpoznawalna.

trufla
stoisko gdzie można zamówić dania z dodatkiem świeżych trufli

trufla2

Florencja. Toskania. Luty. Jeszcze bez upału, masy turystów. Do przyjęcia, przyjazna, cudna w swojej prostocie, bez zakłóceń, bez dodatków i ulepszaczy. To samo wino, sztuka i jedzenie od setek lat.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s