#Egremni Beach N’1
Egremni Beach to chyba jedna z najpiękniejszych plaż Lefkady, może nawet Grecji. Jeśli ktoś do tej pory narzekał na greckie plaże, mówiąc, że są wąskie, małe, kamieniste, ich przestrzeń nie rozwija skrzydeł, tak jak w przypadku większości plaż nad Bałtykiem, czy w Kalifornii, na pewno nie widział Egremni. Plaża na która dostać się nie tak prosto. Ze stolicy wyspy trzeba przejechać około 40 km. Większa część trasy to górzyste drogi, czasami bardzo wietrzne i mało bezpieczne. Sama plaża usytuowana jest u podnóża, stromej mniej więcej trzystu metrowej skały, dlatego dojść na nią można jedynie pieszo, pokonując wąski i stromy szlak, który od pewnego momentu jest po prostu wykonaną przez człowieka kładką z dużą ilością stromych, drewnianych schodów.


Plaża Egremni to gorący, drobnoziarnisty piasek, cień białych skał, bezkres lazurowego morza, przestrzeń, wiatr, zapach. Plaża do której poza kilkudziesięcioma leżakami z obsługa nie dotarły beach bary, głośna muzyka i sporty wodne. Plaża, która jest kawałkiem niesamowitej greckiej, spokojnej przestrzeni, idealnej do wakacyjnego wypoczynku.
Wracając z plaży, przy wyjeździe na drogę główną, polecam zjeśc lunch w niewielkiej tawernie Avra, gdzie posiłki podaje się na tarasie z widokiem na okoliczne gaje oliwkowe. Tawernę prowadzi młode, greckie małżeństwo, które wytwarza własną oliwę, oliwki, tsipuro (lokalny destylat) i miody. Zjadłem tu najlepszą w życiu pastę z owocami morza. Pierwsze wrażenie było tak zaskakujące, że prawie złudne. Idealna pasta z owocami morza w Grecji? Fakt doskonałości tej potrawy potwierdziła chwilę później grupa włoskich turystów, którzy nie mogli przestać zachwalać tego dania.


Jednodniowa wycieczka, Lefkada w pigułce, Grecja dzika bez zakłóceń, które podają głównie polskie media na temat kryzysu i kolejnych nie udanych rozmów. Tu tego nie czuć, nie widać. Wszystko toczy się swoim, spokojnym życiem i tak chyba być powinno. Przynajmniej tu, gdzie wyspa dzika, nie skomercjalizowana i prosta.