Shuk. Na słonecznym placu.

Ktoś tu wie, co robi.

Jeszcze wczoraj, kiedy odwiedziłem restaurację Shuk na warszawskiej Ochocie, świeciło słońce, plac był rozświetlony, jak przez większość roku w Tel Awiwie. Sporo stolików ustawionych na zewnętrznym skwerku, między blokowiskiem, który ma idealne położenie od strony południowo zachodniej. Wystarczy trochę słońca i nawet teraz, pod koniec września, na przełomie pór roku możemy poczuć się w Shuku jak w Tel Awiwie. Warunek, musi zaświecić słońce. A placyk sam w sobie jest naprawdę uroczy i nie przeszkadza tu nawet lokalny koloryt w postaci sterczących na ławkach blokowych mieszkańców osiedla z piwem ze sklepu obok.

Światło idealne jest w Shuku również wewnątrz, wpada przez wielkie okna do przestronnej sali, jasnej, urządzonej w stylu wschodnim, można powiedzieć nie przytłaczającym, co charakteryzuje większośc lokali tego typu.

Shuk.

Kolor.

O jedzenie jednak tu chodzi, a to jest smaczne, nie przekombinowane, prawdziwe i wybornie podane, bo jeśli dajmy na to lądują na talerzu kolorowe grillowane warzywa, w karcie nazwane Grillowana szpada z warzywami i serem hallumi, podana z sosami i sałatką to od razu wie się, że ktoś myśli podając i komponując dania. Z sosów, poza lekko nudnym jogurtem na uwagę zasługuje zielony sos na bazie świeżej kolendry i harrisy. Wszystko za 24 złote. Smaczne, lekkie, oddające to co w kuchni bliskiego wschodu najlepsze.

Grillowana szpada z warzywami.
Grillowana szpada z warzywami.

Karta nie jest obszerna, ale wystarczająca. Z przystawek na szczególną uwagę zasługują Fatayer (12 zł),  pierożki z wegetariańskim nadzieniem, z bulgurem, brokułami i serem. Pyszna jest również  Muhamara (12 zł), pasta z czerwonej, pieczonej papryki z orzechami.

Muhamara.
Muhamara.
Fatayer.
Fatayer.

Shuk to dania wegetariańskie i wegańskie, czyli w karcie dań głównych nie mogło zabraknąć bakłażana, podanego z czerwoną harisą, bulgurem, sosem jogurtowym i granatem.

img_6797

Do dań głównych podawana jest sałatka ze świeżych warzyw, nie rozumiem dlaczego nadmiernie skropiona sosem balsamico. Mogę się oczywiście domyślać. Polacy od jakiegoś czasu zakochani są w balsamico i kochają sosy. Przystałbym na to, gdyby nie szczyt sezonu, kiedy warzywa same w sobie są tak aromatyczne, że nie trzeba ich psuć. Ale to to tylko jeden drobny defekt, uchybienie, niknące w aromatach kuchni Shuka, nie widoczne pośród genialnie zaprojektowanej i usytuowanej restauracji.

W karcie Shuka zachęcają też izraelskie wina, które moim zdaniem są jedyne w swoim rodzaju, za rozsądna cenę, co nie jest w Polsce dość częste.

Restauracja Shuk, mezze & bar

ul. Grójecka 107, Warszawa (wejście od strony placu Pod Skrzydłami)

facebook

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s